czwartek, listopad 19, 2009
Obraz Michała Świdra na okładce "Podziemnych motyli"
Wiadomo już, jak będzie wyglądała okładka mojego tomu wierszy „Podziemne motyle”, który ukaże się w marcu 2010 w Wydawnictwie Nowy Świat. Znajdzie się na niej reprodukcja obrazu na desce Michała Świdra „Przebudzona”:
poniedziałek, listopad 09, 2009
Najlepszy wiersz, jaki napisałem
Pieśń nad pieśniami
1.
Pod starą lipą w zmurszałym ogrodzie
zdarzyło nam się to co się nie zdarza
spłynęły lody zakwitły begonie
ręce skrzyżowane na twoich kolanach
tren wystukały dla chwastów i malin
które tu rosły ubiegłej jesieni
zanim zdążyłem je wyrwać i spalić
grunt odkrywając czy raczej tę ziemię
która się wkrótce okazała świętą
siódmego ranka posialiśmy trawę
i może nawet nam było zbyt ciężko
wtedy i później gdy przędliśmy marnie
nie mogąc znaleźć wspólnego języka
i przechadzając się z dziećmi na plecach
albo – pamiętasz – lękając się przyznać
do chronicznego braku pieniędzy
który doskwierał nam bardziej niż trzustka
– lub wcześniej kiedy wracałem z kliniki
a ty musiałaś w niej zostać i uznać
przewagę bólu nad siłą modlitwy
(trzy dni – ostatni higieniczny zabieg
i odpowiednia nota w karcie ciąży)
– i wreszcie całkiem niedawno gdy nasze
dziecko w szpitalu na kilka dni złożył
niewprawny lekarz – nie było nam lekko
ale czy ktoś obiecywał nam szczęście
nie okupione wysiłkiem i nędzą
2.
Chłopcy na drodze po chudym obiedzie
(w piątek zazwyczaj są śledzie w oleju)
czas na bieganie i czas na dreptanie
na przewracanie się co pięć sekund
przez kocie łby albo w mokrą trawę:
– Mógłbyś uważać na spodnie, naprawdę!
wieczorem wszystko się uspokoi:
przed ósmą dzieci do łóżek położysz
w świętej ciemności miłosnym językiem
będziemy z sobą rozmawiać – przed świtem
zbudzą nas wrzaski chorego Marcinka
nie mniej miłosne od tego języka
3.
Patrzyły na nas zastępy umarłych
mój brat mój ojciec i twoja babcia
z politowaniem kiwali głowami
słuchając naszych hipotez i planów
(podwyżka w pracy kolejny Marcinek
dom i następna książka w wydawnictwie
które zapewnia kolportaż) żyliśmy
u Pana Boga za piecem nie mając
o tym pojęcia – szamocąc się z losem
bocian zawracał nad dachem kostnicy
kiedy huk dzwonów potrząsał Matarnią
jak błyskawica różowym obłokiem
i wszystko działo się po coś – i nawet
w jądrze chaosu nie mieszkał przypadek
spójrz: umieramy i już nas nie będzie
za lat czterdzieści albo za dwa lata
lecz przyda nam się co było w nas święte:
miłość – przepustka do lepszego świata
2000
1.
Pod starą lipą w zmurszałym ogrodzie
zdarzyło nam się to co się nie zdarza
spłynęły lody zakwitły begonie
ręce skrzyżowane na twoich kolanach
tren wystukały dla chwastów i malin
które tu rosły ubiegłej jesieni
zanim zdążyłem je wyrwać i spalić
grunt odkrywając czy raczej tę ziemię
która się wkrótce okazała świętą
siódmego ranka posialiśmy trawę
i może nawet nam było zbyt ciężko
wtedy i później gdy przędliśmy marnie
nie mogąc znaleźć wspólnego języka
i przechadzając się z dziećmi na plecach
albo – pamiętasz – lękając się przyznać
do chronicznego braku pieniędzy
który doskwierał nam bardziej niż trzustka
– lub wcześniej kiedy wracałem z kliniki
a ty musiałaś w niej zostać i uznać
przewagę bólu nad siłą modlitwy
(trzy dni – ostatni higieniczny zabieg
i odpowiednia nota w karcie ciąży)
– i wreszcie całkiem niedawno gdy nasze
dziecko w szpitalu na kilka dni złożył
niewprawny lekarz – nie było nam lekko
ale czy ktoś obiecywał nam szczęście
nie okupione wysiłkiem i nędzą
2.
Chłopcy na drodze po chudym obiedzie
(w piątek zazwyczaj są śledzie w oleju)
czas na bieganie i czas na dreptanie
na przewracanie się co pięć sekund
przez kocie łby albo w mokrą trawę:
– Mógłbyś uważać na spodnie, naprawdę!
wieczorem wszystko się uspokoi:
przed ósmą dzieci do łóżek położysz
w świętej ciemności miłosnym językiem
będziemy z sobą rozmawiać – przed świtem
zbudzą nas wrzaski chorego Marcinka
nie mniej miłosne od tego języka
3.
Patrzyły na nas zastępy umarłych
mój brat mój ojciec i twoja babcia
z politowaniem kiwali głowami
słuchając naszych hipotez i planów
(podwyżka w pracy kolejny Marcinek
dom i następna książka w wydawnictwie
które zapewnia kolportaż) żyliśmy
u Pana Boga za piecem nie mając
o tym pojęcia – szamocąc się z losem
bocian zawracał nad dachem kostnicy
kiedy huk dzwonów potrząsał Matarnią
jak błyskawica różowym obłokiem
i wszystko działo się po coś – i nawet
w jądrze chaosu nie mieszkał przypadek
spójrz: umieramy i już nas nie będzie
za lat czterdzieści albo za dwa lata
lecz przyda nam się co było w nas święte:
miłość – przepustka do lepszego świata
2000
czwartek, październik 29, 2009
De Press: Myśmy rebelianci
Kolejna świetna płyta z historycznym przekazem, tym razem o Żołnierzach Wyklętych. W Narodowe Święto Niepodległości Telewizja Polska zaprezentuje widowisko oparte na partyzanckich pieśniach i wierszach w interpretacji grupy De Press. Muzyce z płyty "Myśmy rebelianci" towarzyszyć będą archiwalne fotografie, fragmenty filmów dokumentalnych, inscenizowane sceny fabularne i felietony filmowe zawierające wypowiedzi uczestników walk polskiego podziemia powojennego. Emisja: 11 listopada, godz. 19.05, TVP 2. Mix czterech utworów i teledysk do piosenki tytułowej na zachętę:
wtorek, październik 20, 2009
Ars poetica
Głęboko wierzę w ideały scholastyków, którzy piękno, prawdę i dobro traktowali jako całość. Staram się kontynuować nurt twórczości opisany przez Jacquesa Maritaina w książce „Sztuka i mądrość”. Poeta jest rzemieślnikiem powołanym do odkrywania w widzialnym świecie rzeczywistości niewidzialnej i wyrażania jej w języku. Poezja biegnie drogami „wzniosłymi i ukrytymi”, które są tajemnicą Boga. Rola artysty sprowadza się do kontemplacji i ciężkiej pracy nad formą. Jeśli miałbym wskazać twórców, z którymi łączy mnie kod genetyczny, byliby to Thomas Stearns Eliot, Rainer Maria Rilke, Jan Zahradniček, Zbigniew Herbert, Josif Brodski, Czesław Miłosz i Józef Czechowicz. A przede wszystkim Bohuslav Reynek, którego uważam za najwybitniejszego poetę XX wieku.
Wypowiedź na potrzeby spotkania autorskiego w Ołomuńcu (Czechy): "Jakie jest Pana DNA poetyckie?".
Wypowiedź na potrzeby spotkania autorskiego w Ołomuńcu (Czechy): "Jakie jest Pana DNA poetyckie?".
wtorek, październik 06, 2009
Gajcy 2009
Wszystkim moim Czytelnikom polecam składankę "Gajcy" wydaną przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Dezerter:
czwartek, październik 01, 2009
Bajka
Chłopiec trzy i pół kilo oczy ma po mamie
już nie płacz księżyc ziewa i za chwilę zaśnie
bociany noszą dzieci dzieci lubią misie
no jedz grypa w przedszkolu zachowuj się ciszej
trzy gole na wuefie wakacje nad morzem
jutro pod multikinem o tej samej porze
póki co mieszkasz z nami więc naucz się słuchać
nie poszedł na egzamin niedojrzały gówniarz
ojciec-szklarz matka-szyba dokąd się tak spieszysz
ty grasz a obiad stygnie powinnaś się leczyć
pożyczyłem notatki nie wiesz z czego pyta
musi pan jeszcze wpisać znajomość języka
kocham cię na mieszkanie na pewno wystarczy
dziewczynka cztery kilo wakacje w Chorwacji
najważniejsze jest zdrowie reszta sama przyjdzie
premie za nadgodziny nagany za picie
mogłam wyjść za innego to lepiej bym miała
no i dzwoni Monika cała uchachana
butelka absolutu – stanowczo za mało
miałeś naprawić bojler OK wstanę rano
będą zwolnienia w pracy idź precz bo nie zdzierżę
proszę pani: w tym wieku ryzyko jest większe
znika w gliniastym dole mahoniowa trumna
chodź opowiem ci bajeczkę bajka będzie długa
Wiersz z tomu "Podziemne motyle", który ukaże się w marcu 2010 r. nakładem Wydawnictwa Nowy Świat. Pierwodruk: "Lampa" 2009 nr 7-8.
już nie płacz księżyc ziewa i za chwilę zaśnie
bociany noszą dzieci dzieci lubią misie
no jedz grypa w przedszkolu zachowuj się ciszej
trzy gole na wuefie wakacje nad morzem
jutro pod multikinem o tej samej porze
póki co mieszkasz z nami więc naucz się słuchać
nie poszedł na egzamin niedojrzały gówniarz
ojciec-szklarz matka-szyba dokąd się tak spieszysz
ty grasz a obiad stygnie powinnaś się leczyć
pożyczyłem notatki nie wiesz z czego pyta
musi pan jeszcze wpisać znajomość języka
kocham cię na mieszkanie na pewno wystarczy
dziewczynka cztery kilo wakacje w Chorwacji
najważniejsze jest zdrowie reszta sama przyjdzie
premie za nadgodziny nagany za picie
mogłam wyjść za innego to lepiej bym miała
no i dzwoni Monika cała uchachana
butelka absolutu – stanowczo za mało
miałeś naprawić bojler OK wstanę rano
będą zwolnienia w pracy idź precz bo nie zdzierżę
proszę pani: w tym wieku ryzyko jest większe
znika w gliniastym dole mahoniowa trumna
chodź opowiem ci bajeczkę bajka będzie długa
Wiersz z tomu "Podziemne motyle", który ukaże się w marcu 2010 r. nakładem Wydawnictwa Nowy Świat. Pierwodruk: "Lampa" 2009 nr 7-8.
wtorek, wrzesień 29, 2009
Fronda.pl: Każdy z nas jest księdzem Gancarczykiem
Portal Fronda.pl zorganizował akcję poparcia dla ks. Marka Gancarczyka po wyroku sądu w sprawie Alicja Tysiąc vs. "Gość Niedzielny". Do dnia dzisiejszego list podpisało blisko 10 tys. osób. Zachęcam do wyrażenia własnej opinii.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



